MOJE KONTO
Polityka Prywatności
Regulamin Sklepu Internetowego
Seniorzy

Trener Kołc: – Za ciężką pracę jest zasłużona nagroda

fot. Łukasz Gełda

Dla Bydgoszczy, dla klubu dobrze by było, żeby odżyły tematy ekstraklasowe – mówi trener Piotr Kołc o potencjalnych rywalach Zawiszy Bydgoszcz w 1/32 Fortuna Pucharu Polski. 

Na początek gratulacje.

Dziękuję.

Wśród obserwatorów finałowego meczu o Okręgowy Puchar Polski panuje wyjątkowa zgodność. Spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie i trzecioligowcy pokazali, że stać ich na grę na wyższych szczeblach rozgrywkowych. Podziela Pan ten pogląd?

Zgodzę się z tym, że spotkanie stało na dobrym poziomie. Tempo meczu było szybkie. Chcieliśmy właśnie taką intensywność narzucić. Wierzyliśmy, że przez taką grę jesteśmy w stanie wytrącić atuty drużynie z Janikowa, którymi ona niewątpliwie dysponuje. Było dużo ładnych akcji, dużo bramek. To się złożyło na to, że spotkanie bardzo przyjemnie się oglądało. W każdym zespole jest kilku chłopaków, którzy przynajmniej na poziomie drugiej ligi by sobie poradzili.

Kontrolowaliście przebieg meczu, ale w kilka minut straciliście dwa gole. Co Pan wtedy pomyślał?

Różne myśli wtedy przychodzą do głowy. Wydawało się już, że w tym pojedynku nic złego nam się przytrafić nie może. Przed spotkaniem na odprawie przestrzegałem jednak, że takie mecze charakteryzują się tym, że nie ma dobrego wyniku. Ale i w drugą stronę, nie ma fatalnego wyniku. Jedna bramka, zdobyta nawet w 90. minucie może odmienić wszystko. Wkradło się trochę niepokoju. Zastanawiałem się, jak to teraz zmienić. Martwiłem się o tzw. mental.

Najważniejszą sprawą było to, jak zareagujemy. No i dobrze się zachowaliśmy. Dążyliśmy do strzelenia trzeciej bramki, a nie cofnęliśmy się na własną połowę. Zrobiliśmy dwie zmiany, bo widziałem, że chłopacy opadają z sił. Chciałem dać drużynie zastrzyk świeżości. Z przebiegu całych 90 minut muszę przyznać, że mieliśmy słabszy kwadrans i Unia to wykorzystała. Wiedzieliśmy, że jak pozwolimy im grać, to będą niebezpieczni, co potwierdzili przy tych bramkowych akcjach.

Wspomniał Pan o zmianach. Młodzi zawodnicy, Medard Dahms i Kacper Nowak, świetnie weszli w mecz. Jak Pan oceni ich postawę?

Weszli na 10-12 minut i wywiązali się ze swoich zadań bardzo dobrze. Gdybym nie wierzył, że mogą coś wnieść dobrego, to bym ich nie wpuścił. Znam ich możliwości. Oni są z nami już dość długo i wiedzą, jakie są nasze wymagania. Myślę, że ani Medi, ani Kacper Nowak i inni chłopacy nie mogli sobie nawet wymarzyć, że zdobędą puchar. To powinien być impuls do dalszej ciężkiej pracy. Cieszę się, że Alan (Serwach – przyp. red.) i inni mogli też ławki oglądać ten mecz, być z ekipą i zobaczyli, że warto ciężko pracować, bo później przychodzi za to zasłużona nagroda.

Na gorąco po meczu powiedział Pan „Jestem dumny z tej drużyny”. Czy szczególnie chciałby Pan kogoś wyróżnić?

Na odprawie przed finałem powiedziałem: – Tego meczu nie wygramy w jedenastu. Musimy to wygrać jako cała ekipa. Przecież nigdy nie wiemy, jak potoczy się spotkanie. Jestem dumny z całej drużyny, i tych co grali, i tych co byli na ławce, i tych co nie mogli być z nami z powodu urazu, itd. Widzę, jak wszyscy się poświęcają pracy, często mnie przeklinając. Ale nasza praca się obroniła. Są to chłopacy głodni sukcesów. Tak, jestem dumny z ich postawy i cieszę się, że dostali nagrodę w postaci  zwycięstwa.

Jak celebrowaliście sukces?

We własnym gronie (śmiech). Posiedzieliśmy w szatni na stadionie w Janikowie. Trochę potrwało zanim się chłopacy pozbierali. Byli mocno zmęczeni. Oni naprawdę zostawili na boisku dużo zdrowia.  Potem przyjechaliśmy do Bydgoszczy i „poświętowaliśmy” tutaj przy Gdańskiej 163. Mówię, jest czas na pracę i na zabawę. Dobra drużyna daje z siebie 100 procent na boisku i 100 procent jak jest czas na zabawę. Przed nami jeszcze jeden mecz. W ostatnim pojedynku w Janikowie na pewno się nie położymy, a potem będą zasłużone urlopy.

Ligę kończycie na ósmym miejscu. Jest Pan usatysfakcjonowany?

Tak, jestem. Zrobiliśmy bardzo przyzwoity wynik. Druga runda była lepsza od pierwszej.  Pod względem miejsca również. Jeśli pokonamy w sobotę Unię, to możemy w „wiosennej” tabeli skończyć nawet na czwartej pozycji. Jest progres i to mnie bardzo cieszy.

Ważne, żeby się rozwijać, nie zatrzymywać się. Jak na pierwszy sezon w III lidze wypadł on przyzwoicie. Całokształt trzeba ocenić dobrze, a patrząc przez pryzmat środy i wywalczenia pucharu,  to jak najbardziej pozytywnie.

Jest Pan półtora roku w Bydgoszczy. Awansował Pan z zespołem do III ligi, zdobyliście Okręgowy Puchar Polski. Jak Pan ocenia ten okres pracy w klubie z Gdańskiej 163?

Moja perspektywa będzie dotyczyć tego co zrobiłem z drużyną. O to, czy są ze mnie zadowoleni, to trzeba pytać prezesa i dyrektora sportowego. Opieram się na ścisłych analizach. Widzę motorykę, jak chłopacy się rozwijają. Od mojego przyjścia to są teraz zupełnie inni piłkarze. Poprzekraczali swoje granice, weszli na wyższy poziom. Moim zadaniem jest, żeby z nich wycisnąć maksymalnie jak najwięcej. Nie wiem gdzie jest ich sufit, a każdy go przecież ma. Wielu zrobiło fajny postęp. Oczywiście, nie wszyscy w równym stopniu, bo to nie jest możliwe. Ale ci co pracują, co mi ufają i wiedzą, dlaczego to robimy, to idą do przodu i z tego się cieszę. Żeby jednak podnosić poziom całej drużyny, zawsze jest potrzebna świeża krew.

Na kogo chciałby Pan trafić w 1/32 Fortuna Pucharu Polski?

Nie zastanawiałem się nad tym. Nie mam wymarzonego przeciwnika. Można na to patrzeć na dwa sposoby. Możemy dostać rywala realnie do pokonania, np. z tego samego poziomu rozgrywkowego. Nie mówię tu, że w takim przypadku od razu będzie awans, ale teoretycznie szanse rosną. Z drugiej strony dla Bydgoszczy, dla klubu dobrze by było, żeby odżyły tematy ekstraklasowe. Można wtedy pokazać potencjał klubu, potencjał kibicowski. Mecz z mocnym rywalem, silną, znaną marką, to jest to na co ludzie czekają. Może to zachęcić więcej osób, żeby regularnie przychodzili na mecze, bo z tym w trakcie sezonu bywało różnie. Żeby robić dobrą piłkę, to się musi poprawić. Niech sponsorzy, władze miasta zobaczą, że jest dla kogo i jest sens to robić.

A co los da, trzeba wziąć i jak najlepiej się przygotować.

Na co będzie stać Zawiszę w sezonie 2022/23?

Takim celem podstawowym jest zajęcie lepszego miejsca niż w tym sezonie. To jest realne. Na co stać Zawiszę, będę mógł odpowiedzieć, jak zamkniemy kadrę na nową kampanię. Teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć. Prowadzimy różne rozmowy. Spotkamy się 4 lipca na pierwszych zajęciach, to po tygodniu będę mógł realnie ocenić, na co nas będzie stać w nowym sezonie.

Dziękuję za rozmowę.

 

kj