„Wynik jest konsekwencją procesu” – rozmowa z większościowym udziałowcem Zawiszy, Marcinem Szadkowskim

Jakie emocje towarzyszyły Panu po ostatnim gwizdku decydującego meczu?

MS: Przede wszystkim poczucie spełnienia, satysfakcji i szczęścia. Było też podekscytowanie, radość oraz poczucie wewnętrznego spokoju, stabilizacji. Myślę, że każdy zna ten moment, kiedy dokładnie wie, dokąd zmierza, ma plan, konsekwentnie go realizuje i cierpliwie czeka na efekty. A później przychodzi chwila, w której ten plan zaczyna materializować się na naszych oczach. To właśnie czułem po ostatnim gwizdku. Patrzę na sport szerzej niż tylko przez wynik meczu. Wynik jest konsekwencją procesu. Jeżeli codziennie podejmujesz właściwe decyzje, tworzysz odpowiednie środowisko pracy, rozwijasz ludzi i budujesz kulturę organizacji, to sukces prędzej czy później przychodzi. Awans do 2 Ligi jest ważny, ale dla mnie jeszcze ważniejsze jest to, że kolejny raz potwierdziliśmy, że konsekwentne działanie, cierpliwość i zaufanie do procesu mają sens.

Czy wyobrażał Pan sobie, że ten moment nadejdzie tak szybko?

MS: Awans był naszym celem i wiedzieliśmy, że jest to możliwe. Klub był do tego przygotowany. Pamietajmy jednak, że w sporcie nie można myśleć wyłącznie o najbliższym sezonie. Trzeba mieć wizję na 5 – 10 lat. Właśnie dlatego powstała filozofia DRIVE. Dla nas sport jest narzędziem rozwoju lokalnej społeczności. Aktywizujemy dzieci i młodzież poprzez zdrową rywalizację. Sam sport uczy ich odpowiedzialności, pracy zespołowej, konsekwencji i wytrwałości. Jeżeli będziemy dobrze wykonywać swoją pracę, to awanse i rozwój sportowy będą oczekiwanym wynikiem dobrze funkcjonującego systemu.

Z czego jest Pan najbardziej dumny?

MS: Mamy umiejętności niedopuszczania do siebie ludzi i projektów, które mogłyby destrukcyjnie zadziałać na organizację klubu. Jest to bardzo ważny aspekt w dzisiejszym świecie wszechobecnej dezinformacji. Jestem dumny przede wszystkim z zaangażowania ludzi, ilości poświęconego czasu, determinacji i pracy wykonanej przez bardzo wiele osób. Teraz naszym zadaniem jest zrobić to mądrzej, uporządkować procesy i wejść w spiralę coraz lepszej jakości pracy. Wykonaliśmy ogrom pracy i rozwinęliśmy się w wielu obszarach, ale jednocześnie każdy z nas ma ogromny niedosyt. Jestem osobą bardzo samokrytyczną i jeśli pracuje się na bazie wiedzy w czasie rzeczywistym, bardzo szybko dostrzega się własne błędy. Mieliśmy wiele nowych inicjatyw, poświęciliśmy tysiące godzin pracy, ale jednocześnie robiliśmy mnóstwo rzeczy, które nie były potrzebne. Zbyt często działaliśmy według modelu „robię, bo trzeba coś zrobić”, zamiast „myślę, analizuję i dopiero działam”. Paradoksalnie to jest również nasza przewaga. Popełniliśmy bardzo dużo błędów, dzięki czemu bardzo dużo się nauczyliśmy. Największym błędem było natomiast niewykorzystywanie w pełni systemu, który sami zaczęliśmy budować. Dlatego będę do znudzenia wracał do jednej rzeczy: wdrożenie organizacji klubu na bazie wiedzy, wdrożenie działania pionu sportowego na bazie danych i dalszego samodoskonalenia wspartego narzędziami sztucznej inteligencji (AI). Nikt do tej pory nie wymyślił nic skuteczniejszego niż samodoskonalenie w czasie rzeczywistym.

Jaki jest cel na przyszły sezon?

MS: Zawisza zawsze gra o zwycięstwo. Tak było, jest i będzie. Naszym celem jest wygrywanie każdego meczu i walka o najwyższe możliwe cele sportowe. Jednocześnie patrzę na to szerzej niż tylko przez tabelę ligową. Chcemy budować kulturę sportu nie tylko w Bydgoszczy, ale również w Polsce. Chcemy dostarczać ludziom emocji, tworzyć miejsce, z którym mogą się utożsamiać i zapraszać na stadion coraz większą liczbę osób. Sport ma inspirować. Ma pokazywać wartość pracy, odwagi, odpowiedzialności i niepoddawania się mimo przeciwności. Od początku mówiłem, że w perspektywie 10 lat Zawisza powinien grać w Ekstraklasie. Uważam, że właśnie tam jest miejsce tego klubu. Bardzo ważne jest też to, że cel na następny sezon to tak jak rok wcześniej osiągnięcie wyników pokazujących, ze to nie pieniądze grają w piłkę nożną. W 3 lidze celowo ułożyliśmy budżet klubu żeby był 3-4 w lidze. Wtedy awans z 1 miejsca smakuje o wiele lepiej i nie jest przypadkiem. Nasz budżet w 2 lidze będzie oscylował w środku stawki. Natomiast najważniejszym celem na najbliższy sezon jest wdrożenie modelu gry, bazy wiedzy i systemu zarządzania opartego na danych. Chcemy zbudować trwałą przewagę organizacyjną nad innymi klubami w Polsce.

Jaką rolę odegrali kibice?

MS: Ogromną. Kibice Zawiszy od lat pokazują, że są czymś znacznie więcej niż publicznością na stadionie. Jestem pełen uznania za bezpieczeństwo na trybunach, oprawy meczowe, za doping przez pełne 90 minut, za tysiące kilometrów przejechanych za drużyną po Polsce oraz za atmosferę, którą wspólnie tworzą. Bardzo cenię również ich niezależność. Mamy świadomych kibiców. Ludzi, którzy czują piłkę. Którzy doskonale wiedzą, kiedy gramy odważnie, ofensywnie i zgodnie z filozofią klubu, a kiedy od niej odchodzimy. I właśnie tego również od Was oczekujemy. Chcemy, żeby byli naszym wsparciem, ale także drogowskazem. Żeby przypominali nam, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i jakie wartości powinny prowadzić Zawiszę. Bo pewność siebie drużyny buduje się nie tylko w szatni. Buduje się również na trybunach.

Jakie przesłanie chciałby Pan przekazać kibicom?

MS: Chciałbym przede wszystkim zaprosić wszystkich do współodpowiedzialności za rozwój kultury sportu. Sport nie jest kosztem. Sport jest inwestycją w jakość życia, zdrowie, relacje społeczne i emocje, które przeżywamy razem. Jeżeli chcemy mieć silnego Zawiszę, silną Bydgoszcz i silny sport w Polsce, musimy wspólnie wziąć za to odpowiedzialność. Potrzebujemy ludzi na stadionie. Potrzebujemy rodziców zapisujących dzieci do akademii. Potrzebujemy przedsiębiorców finansujących sport. Potrzebujemy społeczności, która rozumie, że sport jest wartością samą w sobie. Apeluję również o zaufanie. My naprawdę wiemy, dokąd zmierzamy. Nie działamy przypadkowo. Nie wydajemy pieniędzy na chwilowe efekty. Budujemy fundamenty organizacji, która ma funkcjonować przez dziesięciolecia. Rozwijamy się cierpliwie, stopniowo, organizacyjnie i metodycznie. Nie na hura. Nie da się w ciągu jednego roku zmienić świadomości ludzi, zbudować kultury organizacyjnej i wyszkolić kadr do pracy w nowoczesnym systemie opartym na wiedzy, danych i odpowiedzialności. Ale mogę zapewnić jedno. Każdego dnia będziemy starać się być lepsi niż byliśmy dzień wcześniej. Bo właśnie na tym opiera się filozofia DRIVE. Nie na jednorazowym sukcesie, ale na ciągłym rozwoju. Na codziennym stawaniu się lepszą wersją samego siebie.